Przejdź do treści
Czas na świecieEU--:--UK--:--USA--:--CN--:--PLDEFRIT中文EN

portal o AI i technologiiwydarzenia · analizy · wywiady · tło techniczne

Szukaj
NA ŻYWO
›

Domowe baterie, ładowarki EV i jadalne ogniwa: historia baterii poza autem

Największy zakład energetyczny w Vermoncie korzysta z wirtualnej elektrowni, która stała się największym źródłem prądu w stanie. Tworzą ją baterie w ponad 5 500 domach, podało BBC 29 września.

MotoryzacjaAnalizaPiotr WróblewskiOpublikowano: 29 września 20267 min czytaniaŹródła 6
Domowe baterie, ładowarki EV i jadalne ogniwa: historia baterii poza autem

BBC poinformowało 29 września, że Green Mountain Power, największy zakład energetyczny w Vermoncie, wydzierżawia każdemu uczestnikowi dwie baterie za 55 dolarów miesięcznie na 10 lat. Wirtualna elektrownia spółki, czyli agregat tysięcy małych urządzeń sterowanych jak jeden generator, stała się największym źródłem mocy w stanie. W programie bierze udział ponad 5 500 domów.

To najnowszy wątek w dossier, w którym baterie pojawiają się w miejscach dalekich od salonów samochodowych.

Wtyczka na czterech kołach

RNZ podało 29 września, że nowozelandzka Energy Efficiency and Conservation Authority (EECA) sfinansuje do 100 dwukierunkowych ładowarek w domach i firmach w Auckland oraz innych miastach. Urządzenia pozwalają ładować auto jak zwykle, a następnie oddawać prąd do domu, firmy lub sieci przesyłowej w szczycie cen. Murray Bell, menedżer ds. polityki i regulacji w EECA, wyjaśnił, że naładowany samochód mógłby zasilać gospodarstwo domowe przez trzy lub cztery dni podczas awarii.

Kalkulacja ekonomiczna jest prosta: ładuj, gdy prąd jest tani, rozładowuj, gdy drogi, nadwyżkę sprzedawaj. Bell ocenił, że uniknięty koszt nowych słupów i kabli „liczy się w miliardach dolarów”, jeśli uwzględnić spodziewany wzrost zapotrzebowania. Ministerstwo Biznesu, Innowacji i Zatrudnienia prognozuje wzrost popytu na energię elektryczną w Nowej Zelandii o 35–82 procent do 2050 roku.

Na razie to nie jest rozwiązanie typu plug-and-play. EECA zaznacza, że ładowarki oddające prąd do sieci nie są w Nowej Zelandii powszechnie dostępne. Bell wymienił przeszkody: mało zgodnych zestawów aut i ładowarek, obawy producentów o wpływ sprzętu firm trzecich na wydajność baterii, kwestie bezpieczeństwa starej instalacji domowej oraz problem montażu. Counties Energy, operator sieci OpenLoop, zrekrutuje uczestników i zainstaluje sprzęt. Bell dodał, że BYD, druga po Tesli najpopularniejsza marka EV w Nowej Zelandii, brał udział w australijskich testach i mógłby zrobić to samo tutaj.

„Chcemy, żeby to było w zasadzie plug-and-play: każdy właściciel EV może przyjść, dostać ładowarkę, podłączyć ją do domu i wszystko powinno po prostu działać” – powiedział Bell.

Australia przeprowadziła już duże testy ładowania dwukierunkowego. Według RNZ technologia jest dostępna w pewnych warunkach w Nowej Południowej Walii i Australii Południowej. Mniejszy test trwa też w Queenstown.

Inna historia baterii z Delhi

IEEE Spectrum opublikowało 29 września relację profesora elektrotechniki z Jamia Millia Islamia. Opisuje ona miasto, które w 2002 roku traciło ponad połowę prądu przez przestarzały sprzęt i kradzieże. Do 2026 roku straty spadły do 5–6 procent, poziomu porównywanego w tekście z Francją i Belgią, a lepszego niż w Grecji i Serbii.

Artykuł przypomina, że to sieć, do której podłącza się bateria, decyduje o jej wartości. W Delhi rozwiązaniem był sprzęt dystrybucyjny i rozliczalność, nie magazynowanie energii.

Liczenie energii, której już nie potrzebujemy

Hannah Ritchie w swoim Substacku z 29 września przytacza liczby profesora Nicka Eyre’a z Oksfordu. W systemie po transformacji, gdzie odpowiednie sektory są zelektryfikowane, a reszta działa na wodorze, globalne końcowe zapotrzebowanie na energię spada z 416 eksadżuli do 247 EJ. Popyt na prąd rośnie ze 110 EJ do 189 EJ. Główna teza: elektryfikacja to efektywność, a świat potrzebuje około 40 procent mniej energii końcowej, nie więcej.

Szczegóły sektorowe mają znaczenie dla modelowania baterii. Samochody elektryczne zamieniają około 80 procent energii na ruch, a benzynowe około 20 procent, więc zapotrzebowanie na auta i vany po transformacji to około jedna czwarta dzisiejszego. Przyjęto, że połowa dystansu ciężarówek będzie elektryczna, a resztę pokryje wodór. Autobusy są zelektryfikowane w 80 procentach. Lotnictwo tylko w jednej trzeciej, a transport morski w 10 procentach. Budynki są niemal w pełni zelektryfikowane, a 90 procent ogrzewania pomieszczeń w modelu obsługują pompy ciepła.

Ritchie zaznacza, że model jest uproszczony i prawdopodobnie zaniża oszczędności. Zakłada brak wzrostu efektywności poza elektryfikacją i wodorem, pomija wzrost zużycia energii wraz z rozwojem krajów i przypisuje każdy niezelektryfikowany sektor do wodoru. Czytelnicy mogą, jej zdaniem, zamienić go na biopaliwa w lotnictwie, nie zmieniając wniosku.

Niemcy ich kształcą, a potem patrzą, jak wyjeżdżają

VDE, jedna z największych organizacji technologicznych w Europie, opublikowała 21 września dane. Wynika z nich, że liczba zagranicznych studentów pierwszego semestru elektrotechniki i technologii informacyjnych na niemieckich uczelniach mniej więcej się podwoiła w ciągu 20 lat, a od 2022 roku stanowią oni ponad połowę wszystkich studentów pierwszego roku. Każde euro zainwestowane w kształcenie zagranicznego studenta generuje około 16 euro wartości dodanej, szacuje stowarzyszenie.

Potem wyjeżdżają. VDE podaje, że mniej niż połowa zagranicznych studentów jest dostępna na niemieckim rynku pracy po dyplomie, a 55,5 procent zagranicznych absolwentów studiów magisterskich, czyli nieco ponad jedna trzecia wszystkich absolwentów, opuszcza kraj. Studenci z Niemiec wypadają o około 7 punktów procentowych lepiej niż ich zagraniczni rówieśnicy.

Michael Schanz, kierujący komitetem VDE odpowiedzialnym za te obliczenia, powiedział, że liczby pokazują atrakcyjność studiowania elektrotechniki w Niemczech. Kira Kastell, przewodnicząca komitetu VDE ds. studiów, wskazała na język, kulturę i porównywalność akademicką jako przeszkody. Thomas Hegger, konsultant HR i wiceprzewodniczący komitetu, zaproponował więcej coachingu, pomocy językowej i przejrzystych stypendiów. Jako sposób finansowania wsparcia podał model Badenii-Wirtembergii, gdzie studenci spoza UE płacą czesne pokrywające około jednej trzeciej kosztów. Schanz zauważył też, że niektóre kraje celowo wysyłają stypendystów za granicę, żeby zdobyć wyniki badań i technologie.

Bateria, którą można połknąć

Chemical & Engineering News poinformowało 28 września o baterii, która działa w żołądku świni przez trzy dni, a potem się rozkłada. Papierowa katoda jest z nanofibry celulozy, trójtlenku molibdenu i węgla aktywnego; anodę tworzy stop magnezu; elektrolit to biodegradowalna ciecz jonowa powstała ze stopienia chlorku choliny i kwasu mlekowego; stos zalewa wosk pszczeli. Praca ukazała się w Nature Chemical Engineering.

Giovanni Traverso, inżynier mechanik z MIT, powiedział, że zespół zainspirował się jadalnym papierem ryżowym, w który zawija się azjatyckie cukierki. Bateria wprowadzona endoskopem zasilała tag RFID i urządzenie do stymulacji elektrycznej, które wywołało uwolnienie hormonu głodu. Napięcie spadło z 1,84 V, nieco powyżej standardowego ogniwa AA, do 1,45 V w ciągu 72 godzin. Obrazowanie pokazało, że molibdenowa antena i bateria rozpadają się na fragmenty w ciągu tygodni; niewchłanialny chip RFID przeszedł naturalnie, a urządzenie uległo degradacji w ciągu kilku miesięcy.

Yasser Khan, inżynier elektryk i informatyk z University of Southern California, który nie brał udziału w badaniu, nazwał zasilanie elektroniki wewnątrz ciała jednym z największych wyzwań tej dziedziny, a samą baterię ważnym krokiem. Postawił też poprzeczkę dla użycia u ludzi: rozległe testy biokompatybilności, jasny obraz tego, na co rozkłada się bateria, ile ciało wchłania i czy cokolwiek z tego szkodzi jelitom, zwłaszcza przy wielokrotnym połykaniu. Traverso powiedział, że grubość warstw i kapsułkowanie można tak dostroić, żeby ogniwa działały od dni do tygodni.

Co naprawdę sprzedaje przemysł samochodowy

Zestawienie czterech historii spoza motoryzacji z nagłówkami o samochodach pokazuje wzorzec. Pojazd staje się jedną z wielu baterii. Konkuruje o te same usługi sieciowe, tę samą infrastrukturę ładowania i tę samą chemię litu co dom w Vermoncie czy ładowarka w Auckland.

To zmienia pytania, które warto zadawać. Nie o to, jak duży jest pakiet, ale o to, kto kontroluje, kiedy się rozładowuje, kto płaci za instalację, co dzieje się z gwarancją i czy oprogramowanie sterujące tysiącami pakietów jest tak niezawodne jak sprzęt, który zastępuje. Odpowiedzią Vermontu, według BBC, jest dzierżawa i zakład energetyczny, który traktuje flotę jak elektrownię. Odpowiedź Auckland wciąż jest testowana. Delhi, po ćwierćwieczu, najpierw naprawiło kable.

Komentarze 0

Źródła

6
  1. 01Vermont replacing power plants with home batteriesEN
  2. 02EVs being trialled as giant batteries to power homes for less in AucklandEN
  3. 03How Delhi cut electricity loss from 50 to 5 percentEN
  4. 04The world will need less energy after the energy transitionEN
  5. 05Electrical Engineering Programs Are Popular Internationally, But the Majority Leave Germany AgainEN
  6. 06This Battery Is Ready to EatEN

Wszystkie liczby i cytaty w tym tekście pochodzą z poniższych źródeł. Nie dopisujemy danych, których w źródłach nie ma.

Materiały zostały przygotowane przez zespół redakcyjny wspierane przez AI.

Piotr Wróblewski

Piotr Wróblewski

Sport, motoryzacja i podróże

Piotr Wróblewski pisze o sporcie, motoryzacji i podróżach, opierając się na danych z protokołów zawodów, wyników na żywo i komunikatów organizatorów, a nie na doniesieniach z drugiej ręki. Przy tabelach ligowych sprawdza bilans bramek, terminy meczów i korekty po weryfikacji wideo, zanim cokolwiek trafi do tekstu. W sportowej części czeka na składy sędziowskie, porównuje statystyki kierowców i rozmawia z działaczami klubowymi przed kolejką. Po godzinach śledzi statystyki ligowe, sędziowanie wideo i sam gra w amatorskiej koszykówce, co przekłada się na jego dystans do liczb. Nie publikuje danych bez potwierdzenia w oficjalnym źródle.

Redakcja →

Komentarze

0
  1. Brak komentarzy — bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarze są widoczne publicznie. Nie publikujemy wulgaryzmów, spamu i treści reklamowych.